Tamten czwartek miał być tylko
kolejnym, zwyczajnym dniem. Jak co tydzień, po obowiązkowych lekcjach, zostałem
jeszcze w szkole na dwie godziny etyki. Zapisałem się na ten przedmiot na początku
poprzedniego roku, w poszukiwaniu inspiracji i odnalazłem ją.
Siedzieliśmy spokojnie nad
książką „Żywoty filozofów”, szukając informacji o poglądach Immanuela Kanta. To
jemu miała zostać poświęcona tamta lekcja. W pewnym momencie ktoś zapukał do
drzwi.
- Proszę wejść – powiedziała nasza nauczycielka, a my podnieśliśmy głowy znad tekstu.
Zawiasy skrzypnęły lekko i ujrzeliśmy niewysokiego chłopca o jasnych blond włosach. Jego oczy, rozpalone jak dwie iskierki, lustrowały nas uważnie.
- Dzień dobry. Nazywam się Josh i mam tutaj uczęszczać na lekcje etyki. Dobrze trafiłem, prawda? – jego spojrzenie padło na nasz podręcznik.
- Tak, proszę usiądź – odpowiedziała profesorka. – Dziś omawiamy Kanta.
Chłopak szybko przeczytał temat, a potem jak zwykle przeszliśmy do dyskusji.
- Kant był bardzo ważną postacią. Prócz filozofii zajmował się logiką i metafizyką. Żył w czasach oświecenia i jako pierwszy zniósł podział na empiryzm i racjonalizm. Co sądzicie o jego poglądach? – rzekła nauczycielka, by zachęcić nas do rozmowy.
Pierwsza odezwała się Anette, dziewczyna ode mnie z klasy:
- Z pewnością był ważny, nazwałabym go takim oświeceniowym następcą Arystotelesa.
- Dlaczego? – spytaliśmy chórem, a ona zaczęła wyjaśniać, że prócz poszerzania wiedzy na temat logiki, myślał o kosmosie, sądach, Bogu, czasie, przestrzeni i ludzkiej duszy.
Następnie każdy wypowiedział się na temat Immanuela – każdy, prócz nowego uczestnika zajęć.
- A ty co myślisz, Josh? – zagadnęła go profesorka.
- Dla mnie cała filozofia tego człowieka opiera się na jednym wypowiedzianym przez niego zdaniu – odparł po krótkim namyśle.
- Jakim? – spytałem zaciekawiony.
Chłopak spojrzał na mnie i powiedział:
- „Boskie dzieło stworzenia nigdy nie dobiega końca. Zaczyna się, a potem trwa nieskończenie w nieustannym trudzie dając początek nowym sceneriom, nowym przedmiotom i nowym światom”.
- Proszę wejść – powiedziała nasza nauczycielka, a my podnieśliśmy głowy znad tekstu.
Zawiasy skrzypnęły lekko i ujrzeliśmy niewysokiego chłopca o jasnych blond włosach. Jego oczy, rozpalone jak dwie iskierki, lustrowały nas uważnie.
- Dzień dobry. Nazywam się Josh i mam tutaj uczęszczać na lekcje etyki. Dobrze trafiłem, prawda? – jego spojrzenie padło na nasz podręcznik.
- Tak, proszę usiądź – odpowiedziała profesorka. – Dziś omawiamy Kanta.
Chłopak szybko przeczytał temat, a potem jak zwykle przeszliśmy do dyskusji.
- Kant był bardzo ważną postacią. Prócz filozofii zajmował się logiką i metafizyką. Żył w czasach oświecenia i jako pierwszy zniósł podział na empiryzm i racjonalizm. Co sądzicie o jego poglądach? – rzekła nauczycielka, by zachęcić nas do rozmowy.
Pierwsza odezwała się Anette, dziewczyna ode mnie z klasy:
- Z pewnością był ważny, nazwałabym go takim oświeceniowym następcą Arystotelesa.
- Dlaczego? – spytaliśmy chórem, a ona zaczęła wyjaśniać, że prócz poszerzania wiedzy na temat logiki, myślał o kosmosie, sądach, Bogu, czasie, przestrzeni i ludzkiej duszy.
Następnie każdy wypowiedział się na temat Immanuela – każdy, prócz nowego uczestnika zajęć.
- A ty co myślisz, Josh? – zagadnęła go profesorka.
- Dla mnie cała filozofia tego człowieka opiera się na jednym wypowiedzianym przez niego zdaniu – odparł po krótkim namyśle.
- Jakim? – spytałem zaciekawiony.
Chłopak spojrzał na mnie i powiedział:
- „Boskie dzieło stworzenia nigdy nie dobiega końca. Zaczyna się, a potem trwa nieskończenie w nieustannym trudzie dając początek nowym sceneriom, nowym przedmiotom i nowym światom”.
Zdziwiliśmy się wszyscy. Na etyce
zwykle nie poruszaliśmy tematu istnienia Boga, jeżeli nie uczyliśmy się akurat
o jakiejś religii. Był to po prostu temat rzeka, z którego wynikały bardzo
długie dyskusje. Rzadko zdarzało się, żebyśmy się wtedy zgadzali ze sobą
nawzajem. Spojrzeliśmy po sobie. Skoro już jeden zaczął mówić o Bogu,
postanowiliśmy po kolei przejmować pałeczkę. Niektórzy nie chcieli się
wypowiadać, ale wielu ludzi mówiło czy wierzą, czy nie i próbowało udowodnić
lub obalić istnienie siły wyższej odpowiednimi argumentami. Josh słuchał
uważnie i co chwilę wtrącał cytaty takie jak „Gdzie Bóg jest na pierwszym
miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu” albo „Życie każdego człowieka jest
baśnią napisaną przez Boga”. Pewien chłopak, który jest ateistą rzucił:
- Ale właściwie dlaczego wierzysz w Boga? Co jest takiego, co sprawia, że jesteś pewien jego istnienia?
Josh najpierw zrobił zdziwioną minę, po czym uśmiechnął się nieśmiało.
- Nie powiedziałem, że wierzę w Boga.
- Jak to?! – oburzył się tamten. – Przecież cały czas wygadujesz te cytaty…
- To prawda. Ale ja trochę inaczej rozumiem pojęcie „Boga” – spojrzał po nas, ale po chwili mówił dalej. – Dla mnie Bóg jest tylko symbolem.
- Ale właściwie dlaczego wierzysz w Boga? Co jest takiego, co sprawia, że jesteś pewien jego istnienia?
Josh najpierw zrobił zdziwioną minę, po czym uśmiechnął się nieśmiało.
- Nie powiedziałem, że wierzę w Boga.
- Jak to?! – oburzył się tamten. – Przecież cały czas wygadujesz te cytaty…
- To prawda. Ale ja trochę inaczej rozumiem pojęcie „Boga” – spojrzał po nas, ale po chwili mówił dalej. – Dla mnie Bóg jest tylko symbolem.
Nastała głucha cisza. Nikt nie
wiedział, co odpowiedzieć. Siedzieliśmy zdziwieni, gdy zadzwonił dzwonek.
Powoli wstaliśmy i udaliśmy się do wyjścia, nie zamieniwszy ze sobą ani słowa. Wyszedłem
ze szkoły i zacząłem iść w stronę przystanku autobusowego. Czekałem na pasach, aż
zapali się zielone światło, by przejść na drugą stronę ulicy - bardzo ruchliwej
ulicy i dopiero wtedy coś dostrzegłem. Ludzie, mnóstwo ludzi, wszyscy kłębią
się na chodnikach i drogach, każdy z nich gdzieś biegnie, każdy z nich gdzieś
podąża, każdy ma jakiś cel, jakąś historię, każdy jest swoim własnym Bogiem,
własnym stwórcą, bo przecież sam tworzy swoje przeznaczenie. Życie każdego
człowieka jest baśnią napisaną przez… niego samego. Dopiero to zrozumiałem.
- Bóg jest tylko symbolem – powtórzyłem cicho.
- Bóg jest tylko symbolem – powtórzyłem cicho.
Inspirowane cytatem Hansa Christiana Andersena:
"Życie każdego człowieka jest baśnią napisaną przez Boga"
"Życie każdego człowieka jest baśnią napisaną przez Boga"